„O patrz jaki żółty bób”, tak zaczyna się pierwsze spostrzeżenie większości klientów, którzy zauważą w ladzie chłodniczej nasze wiaderko pełne żółtych nasion nota bene łubinu białego (Lupinus albus). Potem pojawiają się pytania, z każdym coraz bardziej dociekliwe – „Jak to się je?”; „To ze skórką czy bez?”, „A to smakuje jak bób?”, „To ma jakieś właściwości”, „Oni to tak do sałatek czy samo?”.

Śpieszymy z pomocą, na te i kolejne pytania znamy odpowiedź. Dla przeciętnego Portugalczyka łubin czyli Tremoços to chleb powszedni, podstawowa lekka przekąska w dodatku dość słona. Jest wiele odmian łubinu, większość z nich jest jednak niejadalna, a nawet trująca ze względu na wysoką zawartość alkaloidów. W Polsce roślina kojarzy się ze strzelistymi łodygami, ozdobionymi pięknymi fioletowymi, różowymi lub błękitnymi kwiatami. Te spotkamy głównie na łąkach i polach, bo w naszym rolnictwie stanowią doskonały nawóz zielony.

Pierwsze doniesienia na temat stosowania łubinu pochodzą sprzed 2 tysięcy lat p.n.e. Ślady nasion i liści znajdowano w grobowcach faraonów. Obecnie najczęściej spożywany w Portugalii, Hiszpanii, Brazylii i Grecji, coraz popularniejszy w całej Europie. Wszystko za sprawą jego wartości odżywczych. Nasiona łubinu mają nawet 40% białka, bardzo niski indeks glikemiczny i dodatkowo wpływają na obniżanie złego cholesterolu. Co ciekawe występuje w wielu formach. W zależności od kraju i regionu można go znaleźć w postaci całych nasion płukanych i zanurzonych w solance (to portugalskie Tremoços), jako ziarno do gotowania, kiełki, czy mąka.

Łubin staje bardzo modny. Swoimi właściwościami przebija soję czy cieciorkę. Jest bogaty w antyoksydanty, argininę i błonnik – jednocześnie nie zawiera glutenu! Nic tylko jeść bez opamiętania.

Portugalska wersja łubinu poniekąd zastępuje orzeszki ziemne serwowane do piwa. Ziarno obiera się ze skórki zupełnie jak bób i zjada zawartość. Ta od bobu jest twardsza i z pewnością bardziej słona, zupełnie inne w smaku – bardziej neutralne. Można dodawać go do sałatek, zrobić smaczny hummus, czy jeść przed telewizorem w trakcie oglądania ulubionego serialu – przede wszystkim trzeba go spróbować i polubić bo dobry zamiennik słonych i kalorycznych przekąsek.