Drzewo odradzające się z popiołów jak mityczny Feniks brzmi co najmniej zadziwiająco. Jednak eukaliptus nie jest zwykłym drzewem. Choć uprawa przynosi korzyści, jego obecność w Portugalii stała się przekleństwem dla tego kraju. Ale o tym później.

Wspomniane drzewo kojarzy się Europejczykom całkiem sympatycznie, wszak to nim żywią się koale, z jego olejków powstają kosmetyki, a nawet pyszne cukierki. Gatunek wywodzi się z dalekiej Tasmanii, gdzie występuje dość pospolicie. Do Europy trafił w XIX wieku za sprawą niemieckiego botanika Fryderyka von Mulera. Szybko doceniono jego właściwości. Początkowo lasy eukaliptusowe służyły do wysuszania podmokłych terenów. W tej roli jako pierwsi zastosowali go cysterscy zakonnicy (Trapiści), którzy na położonych na południe od Rzymu bagnach zasadzili australijskie sadzonki. Teren szybko wysychał, a drzewa wzrastały w zastraszającym tempie 5 metrów rocznie. Takie zabiegi znacząco zmniejszyły populację komarów – co jeszcze bardziej przekonało wszystkich do egzotycznego eukaliptusa. Kolejne lasy zaczęły się pojawiać na Korsyce, w Hiszpanii, Portugalii i innych ciepłych rejonach Europy, by po kilkudziesięciu latach zadomowić także w Afryce i obu Amerykach. Pozyskany surowiec najczęściej wykorzystuje się w przemyśle papierniczym i to właśnie skłoniło Portugalczyków do szeroko zakrojonych nasadzeń. Obecnie eukaliptus zajmuje 900 tys. hektarów, a jest to prawie jedna czwarta portugalskich lasów. Chyba nikt nie zdawał sobie sprawy z tego jakie konsekwencje przyniesie ze sobą niekontrolowana uprawa tych roślin. Piękny zapach eukaliptusów to sprawka olejków eterycznych, niezwykle lotnych i łatwopalnych. Nie bez powodu też drzewo produkuje ich takie ilości! Okazuje się, że piękne białe kwiaty po zapłodnieniu pokrywają się twardą, zdrewniałą skorupą, która skutecznie chroni nasiona. Aby okrywa pękła potrzeba niezwykle wysokiej temperatury. W lasach eukaliptusowych wystarczy niewielkie zarzewie ognia, aby ten rozprzestrzenił w ułamku sekund na kolejne i kolejne hektary. Gdy tylko nasiono wydostanie się ze zdrewniałej torebki, zaczyna kiełkować w wzbogaconej, spopielonej ziemi, aby zacząć wszystko od nowa. Nie dość, że to gatunek niezwykle ekspansywny, to jeszcze całe otoczenie drzewa wypełnia się łatwopalnymi olejkami. Gdy tylko pojawi się iskra, żywioł jest nie do zatrzymania. Nie ma pomysłu w jaki sposób poradzić sobie z problemem eukaliptusów. Tymczasowo zatrudniono kozy strażaczki, które niwelują warstwę suchej trawy ograniczając ryzyko pożaru łąk. W 2017 roku w pożarach zginęły 64 osoby, a 204 zostały ranne. Ogień doszczętnie strawił 60 tys. hektarów lasów, dając życie kolejnym sadzonkom eukaliptusa. Historia kolejny raz zatoczyła koło.