Nie wielu z nas kojarzy rozległe plantacje herbaty z Europą. Wypowiadając słowo "herbata" nasza wyobraźnia sama podsuwa nam obraz rozciągających się hektarów krzewów w słonecznych Indiach, Chinach, Malezjii czy też krajach Afryki.

Pomimo mylnego pierwszego o wrażenia i ku uciesze miłośników herbaty, najdziemy ją na portugalskiej ziemi. Dokładniej mowa o São Miguel na Azorach. To wyspa oddalona od stolicy Portugalii o prawie 1500 km, położonej na środku Oceanu Adriatyckiego. Jak zatem trafiła do tak odległego punktu?

Nie jest to pierwotne miejsce uprawy herbaty przez Portugalczyków. Historia rozpoczyna się w XVII wieku, kiedy to Wielka Brytania wypełniła się portugalskimi pomarańczami pochodzącymi właśnie z wyspy São Miguel. Import tych pożądanych, egzotycznych owoców do zaprzyjaźnionego kraju kwitł w najlepsze do momentu, gdy niespodziewanie drzewa zaczęły umierać a uprawa pomarańczy upadała.

Zrozpaczeni rolnicy eksperymentowali z coraz nowszymi roślinami nadającymi się pod uprawę. Wtedy w 1820 roku krzak herbaty Camellia sinensis został przywieziony na São Miguel z Brazylii, gdzie portugalska ludność pierwotnie uprawiała go w Rio de Janeiro - tam bowiem mieścił się ówczesny dwór króla Portugalii.

Pierwsze, profesjonalne plantacje założono 58 lat później, czyli w 1878 roku, a wszystko za sprawą dwóch chińskich osadników z Malau, którzy wyhodowali trzy odmiany czarnej herbaty i jedną odmianę zielonej, po czym istotną wiedzę do uprawy liści przekazali mieszkańcom. Od tego momentu produkcja portugalskiej herbaty nabrała tempa. W szczytowym momencie na Azorach znajdowało się aż 14 plantacji herbaty, z czego na dzień dzisiejszy pozostały dwie - reszta została splądrowana podczas I Wojny Światowej.

Chá Gorreana to rodzinna plantacja prowadzona od już pięciu pokoleń. To także obowiązkowy punkt do odwiedzenia w trakcie pobytu na Azorach. W Chá Gorreana mamy możliwość poznać historię fabryki, zobaczyć w jaki sposób funkcjonują maszyny przystosowane do zbiorów liści. Oczywiście możemy takżę napić się naparu herbacianego, a co najważniejsze - właściciele dają nam możliwość swododnego spaceru pomiędzy krzakami, dlatego możemy z bliska przyjżeć się tej cennej roślinie.

Niespełna cztery kilometry dalej swoim urokiem uwiedzie nas niewielka manufaktura Porto Formoso. W przypadku tejże plantacji produkcja herbaty jest bardzo kameralna. Cały owoc ciężkiej pracy w postaci gotowych do parzenia liści herbaty trafia na rynek lokalny, wyspiarski. Tutaj również turyści mają możliwość przyjrzenia się plantacji z bliska, spacerując po niej na własną rękę.

Co najważniejsze dla konsumentów, na odizolowanych od stałego lądu wyspach Azorskich nie występują żadne szkodniki mogące niszczyć plantację, stąd też nie ma potrzeby stosowania pestycydów, ani innych syntetycznych środków zwaczających niechcianych lokatorów. To sprawia, że herbata z Azorów jest w pełni naturalna i pełna smaku. Do tego azorska herbata doczekała się naśladowców... W 2014 roku również Szkoci rozpoczęli uprawę krzewów przez co Portugalia straciła pozycję jedynego producenta herbaty w Europie. To dobra informacja dla miłośników ciepłego kubka herbaty – bo przecież dobrego nigdy za wiele!

Saude!